niedziela, 10 sierpnia 2014

Wodospad Panczawski i Łabski po raz drugi

Trasa: Jagniątków - Koralowa Ścieżka - Rozdroże pod Jaworem - Rozdroże pod Śmielcem - Czarna Przełęcz - Martinova Bouda - Labska Bouda - Pancavska Louka - Vrbatowa Bouda - Pancavsky vdp.- Labska Bouda - Śnieżne Kotły - Pod Wielkim Szyszakiem - Rozdroże pod Wielkim Szyszakiem - Rozdroże pod Śmielcem - Koralowa Ścieżka - Jagniątków




Rozgrzewka przed Tatrami ;)
Zaparkowaliśmy przy samym wejściu na niebieski szlak w Jagniątkowie, oszczędzając sobie dość spory kawałek asfaltu od centrum i zadowoleni wkroczyliśmy prosto w las. Spokojnie dochodzimy do rozdroża z wiatą. Tu skręcamy na szlak czarny.
Szlak jest urozmaicony kładkami i mostkiem
bardzo przyjemnie się nim idzie
Tak dochodzimy do Czarnego Kotła, ludzi mało, cisza, spokój, idealne miejsce na pierwsze poważniejsze śniadanie :)
Po przerwie skręt na prawiczkę  a potem pod górę ku Czarnej Przełęczy
Jak widać szlak po  rewitalizacji, czyli ułożono kolejną niewygodną kamienną ścieżkę. Ów trend nam się zdecydowanie nie podoba :/

Widoki ze szlaku cudne

wspinamy się nadal

Na Czarnej Przełęczy sekund pięć na postój, trzeba się posmarować kremem do opalania.
Idziemy do Martinovej Boudy.

Tylko przybijamy pamiątkową pieczątkę i lecimy dalej - coraz więcej szarych chmur w zasięgu wzroku.
 Kolejny przystanek - Labska Bouda

 Z daleka ładnie widać nitkę wodospadu, niestety słabe zdjęcie :(
 Jest i malowniczo położone schronisko
Przed schroniskiem skręcamy od razu popatrzeć na Łabski Wodospad:

Kolejna przerwa na jedzenie, a po przerwie musimy iść kawałek asfaltem
po drodze mijamy Rzopiki
 - więcej o bunkrach czeskiego pogranicza tutaj:
- http://obiezyswiat.org/index.php?gallery=12473
- http://www.goryizerskie.pl/?file=art&art_id=149

Drogą asfaltową dochodzimy do Vrbatovej Boudy, tam skręcamy na czerwony szlak
 i jeszcze jedno ujęcie z bunkrem:
Wracamy do Labskiej Boudy robiąc takie małe kółeczko
Po drodze cel główny dzisiejszego dnia - Wodospad Panczawski z bliska

Pod schroniskiem znów przerwa, a potem idziemy żółtym szlakiem na szczyt Śnieżnych Kotłów. W połowie drogi zaczyna grzmieć. Odwracamy się i... widok powoduje, że przyspieszamy kroku
a po naszej stronie jeszcze ładne, błękitne niebo
Stan taki nie trwa jednak długo, grzmi coraz częściej i coraz bliżej
 prawie biegiem ;) idziemy czerwonym szlakiem pod Szyszaka
i jak najszybciej schodzimy z góry na Przełęcz Pod Szyszakiem. Nadal jest bardzo ciepło, więc gdy zaczyna mżyć, nikt się nie ubiera, deszczyk przyjemnie chłodzi. Oby tylko na tym poprzestało.. Burza nie daje o sobie zapomnieć, natarczywie grzmi nam co jakiś czas nad głowami.  Pobijamy własne rekordy prędkości - ostatnim razem tym tempem schodziłam z Koziego Wierchu podczas ulewy :/
W tej mżawce dochodzimy do wiaty na Koralowej Ścieżce, chowamy się na moment i wtedy chluuup! Zaczęło mocniej padać. Na szczęście jesteśmy już blisko końca, obieramy kurtki i trudno - idziemy.  Tak intensywniej padało może ze 3 minuty, potem znów mżaweczka, a przy samochodzie już nie padało.
Mieliśmy naprawdę wiele szczęścia.

Przy Jeleniej Górze ciemno, a nad Śnieżnymi Kotłami znów czyste niebo.
Przez szyby podziwiamy oświetlony Chojnik na tle ciemnych chmur
a jeszcze dalej  - tęcza, która towarzyszyła nam dłuższy czas
Trasa około 24km.

Poprzednia nasza wycieczka w rejon czeskich wodospadów tutaj: klik!

4 komentarze:

  1. Fajna wycieczka.

    A nie lepiej było poczekać jak przestanie padać pod ta wiatą? Masz może zdjęcie tej wiaty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, gdybyśmy wiedzieli, że to tylko taki chwilowy deszczowy kaprys, to byśmy przeczekali. Chmury i grzmoty sugerowały jednak długi opad.

      zdjęcia wiaty nie mam, ale jest tutaj: http://outdoor.org.pl/?p=140#karkonosze i nic się nie zmieniła na moje oko

      Usuń
  2. inspirujesz;) dzięki

    OdpowiedzUsuń