poniedziałek, 13 czerwca 2011

rudawski Skalnik

Trasa: Czarnów - Mała Ostra - Skalnik - Przełęcz Rudawska - Skalica - Przełęcz Rudawska - Grzędziny - Czarnów




Prognoza wczorajsza na dziś: 24st.C. i bez deszczu - :)
wstajemy rano - ptaszki ćwierkają, piękne słońce -  :D
Pakujemy się do samochodu i ruszamy w Rudawy Janowickie na najwyższy szczyt - Skalnik, zaliczany do Korony Gór Polski i Korony Sudetów.
A po drodze  ZONK - ciemne chmury, ok 15st.C. i deszcz, a my w krótkich rękawkach, sandałkach i bez kurtek przeciwdeszczowych. Tak wiemy, to nasza głupota, turysta powinien być zawsze przygotowany, ale.. ale miało być ciepło i bez deszczu ;)  Szukamy otwartych sklepów i w trzecim wreszcie się udaje - kupujemy 'emergency ponczo' foliowe :]
Samochód zostawiamy w Czarnowie przy dawnym schronisku, a obecnie agroturystyce 'Czartak' i ruszamy w las.


Mniej więcej pół godziny później docieramy do Małej Ostrej - fantastycznego punktu widokowego z ławeczką na górze

My jednak po raz kolejny mamy pecha i nie dane jest nam cieszenie się pejzażem. ciemne chmury wiszą nam nad głowami, widok nieco ponury
[centralnie przed nami rudawskie cycuszki, Sokoliki, ale z tego miejsca zlewają się w jedno]

[gołoborze przy Skalniku]
Wracamy do rozwidlenia szlaków i idziemy w stronę Skalnika.
{ Plan na dziś zakładał trasę trochę inną, a mianowicie od Małej Ostrej, do której dojść mieliśmy szlakiem czerwonym przez Konie Apokalipsy, ku Wilczysku z kamienną ławką, stamtąd czerwonym rowerowym i kawałek nieoznakowaną ścieżką do Przełęczy Rudawskiej i powrót do Małej Ostrej przez Skalnik, zejście do Czarnowa niebieskim. Niestety przez straszący nas deszcz wybraliśmy wariant szybszego 'zaliczenia' głównej atrakcji }
Na szczyt nie prowadzi żaden szlak, nie ma żadnej strzałki informacyjnej, kompletnie nic. Zdając się na intuicję i dzięki przeczytaniu parunastu publikacji w necie dotyczących szukania owego miejsca, po ok 10 min wolnego marszu odbijamy w pierwszą w lewo ścieżkę 
mając nadzieję dokonania dobrego wyboru.
Udaje się - oto i jest:
 Czy słupek z jedną tabliczką z nazwą szczytu tak dużo kosztuje?
W zimie chyba byśmy tu nie trafili :/
Po pstryknięciu pamiątkowych fotek wracamy na szlak i schodzimy do Przełęczy Rudawskiej. Miejsce to również nie oznakowane, znów zgadując, że już jesteśmy w danym miejscu, skręcamy w lewo na nieoznakowaną drogę i tym sposobem dochodzimy do czerwonego szlaku rowerowego. Na mapie zaznaczony jest punkt widokowy, jakiś schron, 
 chcemy tam sobie usiąść i zjeść, liczymy na kulturalne ławki. W rzeczywistości miejsce to jednak wygląda tak:
Co za widoki ;)  ręce nam opadają ;) Chcąc nie chcąc głodni już siadamy na ziemi i z apetytem zjadamy tosty i parówki.  Szybko jednak musimy się zbierać, zaczynają nas gryźć muszki i znów kropi. 
Chwila namysłu - czy iść rowerowym do Wilczyska czy wrócić do przełęczy - wybieramy trasę powrotu możliwie najkrótszą: wracamy.  Kawałek za Przełęczą Rudawską odbijamy na żółty szlak, którego większa część poprowadzona asfaltem doprowadza nas z powrotem do 'Czartaka'





2 komentarze:

  1. fajna wycieczka :) my tez chcemy z zona zaliczyc wszystkie szczyty KGP :) moze z waszej trasy skorzystamny :) bo tez autkiem jezdzimy zeby bylo szybciej :) POZDRAWIAMY

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej taka miejscówka jest średnia szczególnie kiedy pada. bo jak ciepło to jakoś tam człowiek przeboleje.

    Na Skalnik mamy zamiar się wybrać, ale to nie teraz. Najpierw trzeba zdobyć królową Śnieżkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń